Ilu z was kogoś aktualnie kocha? Pewnie każdy. Mamę, tatę, psa, kota, męża, żonę, dzieci. Każdego miłością inną, ale jednak pod taką samą nazwą. W ogóle śmieszna zlepka liter M I Ł O Ś Ć. Mówią, że bez tego nie da się żyć, a jak ktoś żyje to tak jakby naprawdę nie żył. A co z osobami, których owa, gloryfikowana miłość kopnęła w dupę? No bo zobaczcie. Jest sobie osobnik A i osobnik B, osobnik A zakochuję się w osobniku B jednak osobnik B zakochuję się w osobniku C, a ten tą miłość odwzajemnia. I co? Mamy miłość spełnioną i miłość tragiczną- bo nie odwzajemnioną. I co wtedy? Która jest piękna? Bez której nie da się żyć? Jak na moje powinniśmy mieć więcej określeń na ten jakże cudowny stan, którego nawet naukowcy wytłumaczyć logicznie nie mogą. Znaczy mogą. Naczytałam się już o kryzysie po 1 roku związku po 2 roku, 3 czy 7, a potem już nie ma kryzysów bo są rozwody, albo rozstania. Moi rodzice są ze sobą po ślubie 42 lata (serio, tyle się da), ale skąd mam wiedzieć, czy ojciec nie będąc na wyjazdach nie miał jakiś laseczek na boku, a matka najchętniej nie strzeliłaby sobie w łeb, albo nie żałuję, że to jednak tamtego nie wybrała, bo on już dawno kipnął i ona by sobie męża nowego szukała, albo by w końcu święty spokój miała. Jak tak na nich patrzę, to nie wiem czy jednak chce za mąż wyjść...
Miłość wywołuje w nas takie emocje i doznania, że nie raz skaczemy pod sufit a nie raz płaczemy w poduszkę. I to nie tylko w wieku nastoletnim. Bo popatrzcie, ile razy ten wasz ślubny czy nieślubny was wk*rwił, bo skarpety brudne i śmierdzące pod łóżkiem zostawił. Albo ta wasza idealna, piękna i inteligentna partnerka znowu się spóźniła, bo przecież róż odcieniem nie pasował do reszty makijażu i trzeba było od nowa się malować... I teraz pytanie, akceptować czy zmieniać? Jeśli odpalimy internetowe poradniki usłyszymy "nie akceptujesz jej/jego wad?! to wróży koniec związku!' "rzeczy, które wyprowadzą z równowagi nawet najspokojniejsze pary!" itp. Mnie osobiście ręce na to opadają. Nie mówię, że tego nie czytałam, bo czytałam i co? Jezu mój facet lubi czerwony a ja niebieski nie pasujemy do siebie... Och skoro on lubi niezdrowe żarcie a ja jestem taka fit&healthly jak my stworzymy idealny związek?! Nie potrafi sprzątać? Pf jak go matka wychowała, to na pewno nie będzie ojciec moich dzieci! Ale wiecie, nie ma wśród nas ludzi idealnych i chociaż skały by srały to nie ma ludzi bez wad, serio, nawet papież ma wady. Tylko teraz musimy się zastanowić, czy te wady to taki kamyczek w bucie co będzie nas uwierał przez całe życie a jak go zabraknie to poczujemy brak, bo jednak to może nas bardziej łaskotało niż uwierało i teraz te buty jakieś dziwne takie, czy raczej taki denerwujący komar co bzyczy nad uchem w nocy a jak go zabijemy to się wyśpimy. Wiecie ile związków rozwaliłam sobie, bo szukałam ideałów? Naogląda się człowiek komedii romantycznych, gdzie facet kobiecie kwiaty codziennie przynosi, wszędzie ją zabiera, fotki lecą w media społecznościowe, a jaka ta para szczęśliwa och and ach. A tu nagle łup komedia się skończyła, pranie się wyprało i trzeba wrócić do życia codziennego, gdzie kanon chłopa domowego ma zarabiać na rodzine i pracować po 12h na dzień. I gdzie tutaj czas na uniesienia i romantyzm? Bo na początku jest zawsze tak fajnie, każdy zakochany, tyle energii ma w sobie to tu to tam, a potem jeb młotem w łep i wracamy do codzienności. No bo ile razy można na tego Maka jeździć? Albo w łóżku leżeć i filmy oglądać? A idźcie wy na spacer w końcu to może się nie pokłócicie bo wstyd przy ludziach. Obejrzyjcie coś razem a nie ona M jak Miłość a ty mecz (albo na odwrót). A weź ty kobieto (albo facecie!) to piwo i usiądź z nim (albo nią!) przed tym meczem i poudawaj chociaż, że ciekawe, że wow ale akcje, a jakie gole a ten Messi to kosmita jednak. Ale ty chłopczyku się zrewanżuj i jak ci opowiada, że ta jej koleżanka to sobie kupiła kolejną koszulkę klajna i skąd ona tyle kasy ma, to zamiast ją opierdzielać, że tylko siedzi i plotkuję to podejmij rozmowę. Bo wiecie co może być miłość, może być seks, może być zauroczenie może być wszystko, ale jak nie ma szacunku to nie ma nic. O tak, tak, nie ma kompletnie NIC. Nicość to taka pustka, taki niebyt. Ale wracając do tego szacunku. Często swoim dzieciom na treningu mówię "nie musicie się lubić, ale macie się szanować". Bo każdy człowiek jest inny każdy ma swoje zainteresowania, pasje, upodobania. I chociaż nie wiem jak zajebiście byście byli dobrani to nie będziecie idealni i zawsze się znajdzie jakieś "ale". Tylko jeśli uszanujecie te swoje odmienności i będziecie je akceptować macie szanse stworzyć związek prawie idealny.
I teraz każdy sobie pomyśli, że to takie pi*rdolenie o Szopenie, bo to przecież logiczne i chyba normalne, że szacunek musi być. Ale teraz zastanówcie się przez chwilę czy jest, czy tylko robicie wszystko, żeby jednak zdenerwować i dopiec swojemu partnerowi czy partnerce...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz